Protestujący pod Wall Street fot. David Shankbone (cc) wikimedia.org

Architekura świadomości. Słownik nowego progresywizmu

Protestujący pod Wall Street fot. David Shankbone (cc) wikimedia.org

Kończący się właśnie rok był rokiem oddolnej polityki zmobilizowanych kryzysem społeczeństw. Uważni obserwatorzy już wiedzą, że tego samego można oczekiwać po roku przyszłym. Od zawsze jedną z najistotniejszych zmian była we wszelkich rewolucjach zmiana języka. Pojawiają się nowe pojęcia, a stare zmieniają swoje znaczenie. Podstawowe z nich opisuje Joanna Kusiak (wprost z Nowego Jorku).

Mój przyjaciel, który zawodowo współpracuje z BBC i innymi dużymi międzynarodowymi stacjami telewizyjnymi powiedział mi ostatnio, że zagraniczne stacje tną obecnie środki na przyszłe transmisje z EURO 2012. Dlaczego? Miniony rok obfitował w istotne międzynarodowe wydarzenia, które zwyczajnie zjadły telewizjom budżet. Po kilkunastu latach odwrotnej sytuacji, sport wreszcie przegrywa z polityką. Pomijając japońskie tsunami, najczęściej wyświetlanym obrazem w telewizorach całego świata był obraz protestujących. Arabska wiosna, hiszpańskie oburzenie, demonstracje w Portugalii, rozruchy w Londynie, protesty w Chile, strajki w Grecji, okupacja Wall Street, okupacja Nowego Jorku, okupacja wielu innych amerykańskich miast. W Polsce odbyło się kilka kongresów Kultury, bardzo znaczący Kongres Ruchów Miejskich w Poznaniu, powstają oddolne ruchy obywatelskie jak Obywatele Kultury, którzy wywierają realny wpływ na działania rządu. Oto 25 podstawowych pojęć do zrozumienia o co chodzi:

 

99% – wszyscy, którzy zarabiają poniżej 250 tys. dolarów rocznie – czyli np. w Ameryce 99% społeczeństwa (można podejrzewać, że w Polsce taki wyliczony odsetek może być nawet większy). Hasło „Jesteśmy dziewięćdziesięcioma dziewięcioma procentami”, będące niestety nie do wyskandowania po polsku (po angielsku rytmiczne we-are-ninety-nine-percent), okazało się najbardziej nośnym hasłem ruchu Occupy Wall Street w Nowym Jorku i zrobiło spektakularną międzynarodową karierę wśród wszystkich progresywnych ruchów społecznych dookoła globu.

Idea 99% buduje nową arytmetykę polityczną, redefiniując pojęcia większości i reprezentacji. Sformułowanie „stanowimy 99%” jest zarazem prawdą i fałszem. Z jednej strony nie–milionerów jest naprawdę 99%, z drugiej skandujący „stanowimy 99%” na ulicach Ameryki nie reprezentują JESZCZE przekroju społeczeństwa. „Jeszcze” jest o tyle istotne, że wyznacza horyzont działania: jednym z głównych (i niełatwych) zadań protestujących, których spora część rekrutuje się z białej klasy średniej, jest wciągnięcie w protest ludzi pozostałych klas, ras, wyznań oraz przekonań politycznych i religijnych, a o różnych stopniach edukacji. Hasło 99% zobowiązuje do wciągania w ruch innych grup społecznych, za każdym razem jednak na ich (owych grup) partykularnych zasadach. Zbiorcza kategoryzacja „99%” ma wykluczać symboliczną dominację poszczególnych dziesięciu czy dwudziestu procent (np. wykształconych albo białych) nad innymi piętnastoma czy trzydziestoma procentami (np. niewykształconymi albo imigrantami), jednocześnie ujawniając to samo dla wszystkich, systemowe źródło jakże różnych problemów (jedni czują się prekariatem dlatego, że nie mają za co iść do fryzjera, inni nie mają pieniędzy na jedzenie dla dzieci).

Zadanie postawione kiedyś proletariatowi przez Karola Marksa – że proletariat z „klasy–w–sobie” musi stać się „klasą–dla–siebie” – zostaje w nowych ruchach progresywnych przebudowane, gdyż protestujące 99% społeczeństwa nie stanowi i nie będzie stanowić jednej klasy społecznej. Poszczególne klasy społeczne muszą zatem z „klasy–w–sobie” przemienić się nie tylko w „klasę–dla–siebie” (rozpoznając swoją sytuację) ale też „klasę–dla–reszty–klas” (rozpoznając obowiązujący system jako wspólne źródło problemów). Dlatego protestujący używają nie tylko sformułowania „jesteśmy 99%”, ale też – np. w sytuacjach konfliktu z policją i przemocy – sformułowania „jesteście 99%”, które redefiniuje konflikt, kwalifikując protestujących i policję jako reprezentantów tej samej sytuacji egzystencjalno–politycznej.

 

architektura świadomości (architecture of consciousness) – określenie użyte w kontekście ruchu Occupy Wall Street przez Jaya Gaussoina, bezrobotnego aktora i cieśli, w rozmowie[1] z krytykiem architektury i publicystą New York Times’a Michaelem Kimmelmanem. Architekturę świadomości stanowią wszystkie materialne, praktyczne i funkcjonalne wytwory nowych ruchów progresywnych, które wykraczają poza czystą funkcjonalność, sprzyjając refleksji, dialogowi i budowaniu więzi pomiędzy protestującymi. Architektura świadomości ta jest co najmniej czterowymiarowa, wytwarzana zarówno w przestrzeni miasta jak i w przestrzeni mentalnej. Do architektury świadomości należą m.in. ludzki mikrofon, materialne przejawy okupacji przestrzeni, kartonowe tablice z hasłami protestujących, miasteczka namiotowe, polowe biblioteki etc.

 

dzień transferu oszczędności (bank transfer day) – odrębna inicjatywa powstała wokół ruchu Occupy Wall Street, wpisująca się w jego założenia. Organizatorzy apelują do uczestników, by 5 listopada 2011 roku (a także wcześniej lub później) przenieśli swoje oszczędności z banków komercyjnych do niezależnych spółdzielczych kas oszczędności (credit unions). Te ostatnie są wspólnotowymi instytucjami parabankowymi, które oferując klientom te same usługi co banki (prowadzenie kont, karty płatnicze, kredyty), jednocześnie są organizacjami niezarobkowymi (non–for–profit, nie mylić z non–profit). Spółdzielcze kasy oszczędności wszelki dochód z operacji finansowych przeznaczają wyłącznie na utrzymanie działalności oraz preferencyjne usługi finansowe dla swoich członków (ubezpieczenia, nisko oprocentowane kredyty). Dzień transferu oszczędności jest formą manifestacji niezadowolenia wobec działalności banków komercyjnych, jednocześnie zaś promuje ideę spółdzielczości jako jedną z nowych (a przynajmniej odświeżonych) form odpowiedzialnej społecznie gospodarki.


emergencja (emergency/emerging) – pojęcie o podwójnym znaczeniu, oparte na nieprzetłumaczalnej na polski grze słów emergency/emerging. Nowe progresywne ruchy społeczne typu OWS lub Ruch Oburzonych nie są gotowym, ukonstytuowanym bytem, ale niejako wytwarzają się same (emerging) i nieustannie redefiniują poprzez swoje działania, będąc zarazem reakcją na wyjątkowy stan kryzysowy społeczeństwa (słowo emergency, nie mające swojego dosłownego odpowiednika po polsku oznacza polityczny stan wyjątkowy ale także sytuację, w której trzeba zadzwonić po karetkę pogotowia i udzielić natychmiastowej pomocy medycznej – w tym sensie nowe ruchy społeczne są „karetkami pogotowia” dla społeczeństwa będącego w zapaści).

 

generalne zgromadzenie (general assembly) – zgrupowanie publiczne o otwartym, inkluzywnym charakterze. Zgromadzenie służy przekazywaniu informacji i koordynacji działań, jednak jego podstawowym celem jest ukonstytuowanie ludzi jako bytu politycznego. Generalne zgromadzenie jest podstawowym ciałem politycznym i decyzyjnym nowych progresywnych ruchów. Podczas zgromadzenia każdy może zabrać głos, nie ma lidera ani wyznaczonej osoby prowadzącej spotkanie.

 

grupy robocze (working groups) – oddzielne mniejsze niż generalne zgromadzenie jednak również otwarte, inkluzywne think–tanki, których jest zadaniem analiza poszczególnych problemów i dziedzin, wypracowywanie rozwiązań oraz tworzenie nowego języka.

 

heterotopia – termin pierwotnie wprowadzony przez Michaela Foucaulta w opozycji do utopii. Heterotopia to miejsce funkcjonujące poza systemową hegemonią, przestrzeń inności, która – podobnie jak architektura świadomości – występuje na pograniczu struktur materialnych i mentalnych. Inność przestrzeni heterotopicznej wymyka się obowiązującym regułom politycznym i społecznym, wytwarza zamiast nich nowe. W nowoczesnej geografii humanistycznej termin heterotopii był używany w odniesieniu do przestrzeni imigrantów w wielokulturowych metropoliach wymykających się dominacji jednej kultury. Nowe ruchy progresywne budują heterotopie opartą na odmienności reguł politycznych – klasyczną heterotopią polityczną nowych ruchów progresywnych jest okupacja przestrzeni.

 

horyzontalizm (horizontalidad) – rodzaj relacji społecznych i politycznych oparty na strukturach poziomych, tzn. takich, w których nie jest wyznaczona żadna istotna hierarchia władzy lub hierarchia symboliczna. Horyzontalizm łączy się z postulatem decentralizacji władzy, aktywności politycznej oraz otwierania struktur politycznych i upowszechniania partycypacji w procesie decyzyjnym dla wszystkich grup społecznych.

 

kom–o–nizm vs kom–unizm – (comm–u–nism vs comm–o–nism) – jedna z identyfikacji ideowych protestujących, promowana m.in. przez Slavoja Żiżka i Susan Buck–Morss. Idea kom–o–nizmu, odwołująca się do niewykluczającej, otwartej powszechności (commonness, patrz też 99%) raczej niż do zamkniętej, a zatem wykluczającej wspólnoty (commune) ma być podstawą dla nowych form lewicowości. Komunizm jako ideologia i utopia społeczna obciążony jest wypaczeniami i zbrodniami swojej historycznej, środkowo–wschodnioeuropejskiej wersji. Dlatego nawet Żiżek, na co dzień i na konferencjach naukowych deklarujący się jako komunista, w przemówieniach na Occupy Wall Street mówi do tłumu protestujących „Nie jesteście komunistami”. Bycie kom–o–nistą nie ma oznaczać wyboru jakiegoś gotowego, zamkniętego systemu, ale budowanie nowego, otwartego systemu opartego na idei powszechności.

 

lewicowość – pozycja polityczna będąca aktualnie przedefiniowywana przez nowe ruchy protestujących. Zarówno w odczuciu znacznej części protestujących, jak i obserwatorów, protesty takie jak w Barcelonie lub na Wall Street nie są protestami lewicowymi w klasycznym sensie. W protestach bierze udział znaczna ilość osób i środowisk nieidentyfikujących się do tej pory jako lewicowe, a często także w ogóle do tej pory nieaktywnych politycznie. Jakkolwiek hasła prezentowane podczas protestów („uratowaliście banki, sprzedaliście nas”, „chcemy pracy”, „chcemy sprawiedliwości społecznej”) wpisują się treścią w kręgosłup ideowy klasycznej lewicy, odżegnują się jednak często od odwołań do dotychczas znanych form lewicowych ideologii i –izmów (patrz: kom–o–nizm vs kom–u–nizm), pozostając tym samym otwarte dla osób o innej autoidentyfikacji ideowej. Tak pojęta, otwarta lewicowość jest przez niektórych uznawana za formę nowego radykalizmu.

 

ludzki mikrofon (human microphone) – jeden z podstawowych elementów architektury świadomości, powstały jako sposób radzenia sobie z zakazem technicznego nagłośnienia w miejscu okupacji przestrzeni. Zasada działania ludzkiego mikrofonu polega na powtarzaniu przez tłum, fraza po frazie, słów czyjegoś przemówienia, dzięki czemu mogą je usłyszeć także osoby stojące daleko. Mechanizm ludzkiego mikrofonu wymaga bazuje na wzajemnego zaufaniu – ludzie powtarzają frazy zanim się dowiedzą, co mówca chce powiedzieć. Ludzki mikrofon sprzyja również uważnemu słuchaniu mówcy (trzeba powtarzać), jednocześnie budując szczególny rodzaj materialno–akustycznej wspólnoty (pierwsze wrażenie obserwatorów zgromadzeń używających ludzkiego mikrofonu często odwołują się do doświadczenia świątyni lub wspólnoty religijnej). Fraza „sprawdzam mikrofon” (mic check) sygnalizuje, że ktoś chce skomunikować się z tłumem i tym samym przygotowuje resztę do uważnego powtarzania. Teoretycznego potwierdzenia prodemokratycznych aspektów ludzkiego mikrofonu będącego podstawowych narzędziem generalnego zgromadzenia, można szukać już u Arystotelesa, który w Polityce wspomina, że idealna polis nie powinna być większa niż może sięgnąć głos posłańca[2].

 

miłość – jedna z emocji politycznych pojawiająca się podczas protestów, odwołująca się do tradycji protestów hipisowskich roku 1968. W przeciwieństwie do oburzenia miłość jest traktowana niejednoznacznie, gdyż z jednej strony promując solidarność społeczną, może jednocześnie sprzyjać trywializacji i hippizowaniu ruchu, które byłoby tożsame z jego znacznym zawężeniem. Postulat miłości, powiązany z ideą politycznego karnawału, niesie ze sobą gruntowne niebezpieczeństwo, że protestujący zakochają się w sobie i w swoim ruchu na sposób narcystyczny[3], zapominając o szerszym celu politycznym, jakim jest zmiana systemowa.

 

(nowy) radykalizm – pozycja polityczna nastawiona na całkowitą przebudowę obowiązującego systemu politycznego (rewolucję). W przeciwieństwie do dotychczas znanych form radykalizmu, nowy radykalizm ruchów progresywnych stara się poszukiwać takich środków i sposobów zmiany, które opierałyby się na powszechnym udziale różnych klas społecznych (patrz idea 99%) i zmierzały do wytworzenia zupełnie nowego systemu politycznego. Nowy radykalizm bywa dezauwuowany przez dotychczasowe grupy identyfikujące się jako radykalne (komuniści, socjaliści, anarchiści), które jednak odwołują się do historycznych radykalnych utopii społecznych i – opierając się na ich zasadach – traktują nowy radykalizm jako reakcyjny.

 

(nowy) ruch progresywny – otwarte ciało polityczne o bardzo szerokich granicach i rozmytej klasyfikacji członków, oparte na inkluzywności, istniejące zarówno w przestrzeni materialnej (patrz: okupacja przestrzeni), przestrzeni wirtualnej (patrz: online aktywizm) jak i przestrzeni świadomości (patrz: architektura świadomości). Jak wskazuje nazwa, ruch jest bytem dynamicznym, nieustannie redefiniującym się poprzez swoje działanie, zmierzającym do radykalnej przebudowy istniejącego systemu politycznego (patrz: nowy radykalizm) dla zwiększenia sprawiedliwości społecznej. Do podstawowych form działania ruchu należy wytwarzanie heterotopii i próżni w istniejącym systemie politycznym po to, by rozwijać wyobraźnię polityczną społeczeństwa i tworzyć warunki możliwości zaistnienia nowego systemu.

 

oburzenie – najbardziej podstawowa z katalogu emocji politycznych, będąca warunkiem możliwości wszelkiego zaangażowania. Oburzenie nie jest aktem intelektualnym i nie opiera się na subtelnej analizie sytuacji politycznej – jest prostym, emocjonalnym odruchem sprzeciwu wobec obserwowanej niesprawiedliwości. Od oburzenia na niesprawiedliwość społeczną wziął swoją nazwę jeden z najistotniejszych progresywnych ruchów politycznych – hiszpański Ruch Oburzonych. Najważniejszą lekturą wyjaśniającą rolę oburzenia jako politycznego fenomenu jest książka–broszura ponaddziewięćdziesięcioletniego weterana Ruchu Oporu Stephana Hessela Czas oburzenia. Jak pisze Hessel, najgorszą z postaw jest obojętność, powiedzenie sobie „ja nic nie mogę, sam staram się sobie jakoś radzić”. Zachowując się w ten sposób, pozbawiacie się jednego ze składników, które czynią was człowiekiem. Jednego ze składników niezbędnych: zdolności do oburzania się i do zaangażowania, które jest jej konsekwencją (…) kiedy coś was oburza, tak jak ja byłem oburzony na nazizm, wtedy stajecie się bojownikami, silnymi i zaangażowanymi (…) jeśli dziś (…) aktywna mniejszość wystąpi ze sprzeciwem, wystarczy to za drożdże, na których urośnie ciasto[4].

 

obywatelskie nieposłuszeństwocelowe i świadome działanie wbrew obowiązującym przepisom i prawu w imię przekonania, że owe przepisy naruszają zasady sprawiedliwości społecznej, prawa człowieka lub inne wartości uznawane za podstawowe w istniejącym społeczeństwie. W przypadku nowych ruchów progresywnych nieposłuszeństwo obywatelskie połączone jest ze świadomością radykalnego naruszania zasad moralnych i zasad sprawiedliwości społecznej przez elity finansowe, bez ponoszenia żadnych prawnych konsekwencji. Członkowie nowych ruchów społecznych są gotowi ponosić konsekwencje prawne swojego działania (aresztowania, przemoc policji) jednocześnie wierząc, że solidarność protestujących nie przerwie form protestu i doprowadzi do przebudowy systemu prawnego.

 

okupacja przestrzeni – podstawowa forma działania nowych ruchów, polegająca na zajęciu określonej przestrzeni publicznej (lub prywatnej przestrzeni o publicznej dostępności, jak np. Zuccotti Park w Nowym Jorku) oraz jej reorganizacji. W miejscach okupacji powstają najczęściej małe, otwarte miasteczka z własną infrastrukturą (kuchnia, publiczna biblioteka, przestrzeń do spania, przestrzeń seminaryjna, centrum medialne) oraz służbami (służby porządkowe, służby medyczne, obsługujący bibliotekę lub kuchnię). Wytworzenie przestrzeni okupowanej w przestrzeni miasta (nawet w niewielkich hiszpańskich miasteczkach liczących kilkaset mieszkańców) umożliwia komunikację pomiędzy protestującymi a resztą społeczeństwa, wymianę informacji oraz dialog, który sprzyja dalszemu otwieraniu oraz poszerzaniu ruchu. Okupowana przestrzeń staje się heterotopią.

 

online aktywizm (online activism) – wszystkie formy aktywizmu odbywające się w przestrzeni wirtualnej. Podstawową funkcją aktywizmu online jest budowanie poparcia oraz koordynowanie działań poprzez portale społecznościowe i strony internetowe. Aktywizm online pomaga utrzymać uwagę i zaangażowanie członków ruchu oraz szerokie zainteresowanie sprawą oraz dostarczyć informacji, które z jakiś powodów są pomijane w mediach (np. filmiki pokazujące wyjątkową brutalności policji). Półprywatny charakter portali społecznościowych sprzyja również wymianie opinii oraz podtrzymywaniu oburzenia, gdyż, w porównaniu mediów klasycznych, portale społecznościowe częściej łączą informację z otwartą, prywatną emocją informatora, przyczyniając się tym samym do jej upowszechnienia i często upolitycznienia (“moje” oburzenie okazuje się sprawą polityczną).

Aktywizm online można krytykować za to, że tylko w pewnej części przenosi się do tzw. realu (całe rzesze ludzi wyłącznie „klikają”, nie uczestniczą natomiast np. w marszach i protestach). Zarazem jednak można potraktować to zjawisko odwrotnie, jako jego główną funkcję traktując budowanie poparcia wśród nie–aktywistów (rzesze ludzi, które nie zrobiły by nic, a może nawet nie dowiedziałyby się o sprawie, teraz mają określoną wiedzę i poprzez “kliknięcie” wyrażają swoje poparcie dla pozostałych, bardziej aktywnych grup).

 

postulaty – najbardziej kontrowersyjny, bo pozornie nieistniejący element protestu OWS. Jednym z najpowszechniejszych punktów krytyki wobec nowych ruchów jest brak listy postulatów, na które rządzący mogliby jakoś zareagować. Brak postulatów często jest dezawuowany przez komentatorów, którzy twierdzą, że protestujący „nie wiedzą nawet, czego się domagają”. Jednocześnie wewnątrz ruchu istnieją obawy, że brak postulatów będzie dezintegrujący, gdyż jakakolwiek reakcja opinii publicznej i polityków na postulaty pełniłaby albo funkcję motywacyjną (w przypadku „małych sukcesów”, które podtrzymują wiarę w zwycięstwo ruchu) albo podtrzymywałaby oburzenie (gdy politycy nie są w stanie spełnić nawet najprostszych postulatów).

Przeciwnicy tworzenia listy postulatów zwracają uwagę, że każda taka lista potencjalnie zmniejszałaby otwartość ruchu. Ponadto istnienie listy postulatów byłoby implicite afirmacją istniejącego systemu – zgodą na to, że wystarczy zmiana wewnątrz systemu, podczas gdy protestujący, zwracając uwagę na istniejącą obecnie, patologiczną symbiozę kapitalizmu i polityki, domagają się zmiany całego systemu. Z kolei postulat zmiany systemowej, który, choć istnieje i jest wypowiadany przez protestujących, nie jest ciągle traktowany jako postulat ze względu na brak wyobraźni politycznej opinii publicznej. Powstała w ten sposób próżnia, chociaż niekiedy kłopotliwa dla protestujących, może okazywać jeszcze bardziej kłopotliwa dla polityków, którzy muszą skonfrontować się z obecnością tysięcy protestujących na ulicach mając bardzo ograniczoną możliwość reakcji.

Jedną ze strategii, jakie przyjmuje ruch jest połączenie próżni z otwartym wspieraniem i legitymizowaniem postulatów bardziej partykularnych, pomniejszych grup protestu – np. antyeksmisyjnych ruchów prawa do miasta lub związków zawodowych. Ich postulaty, choć wspierane przez OWS, nie stają się jednak oficjalnymi postulatami samego OWS.

 

prawo do miasta – idea ta (sformułowana początkowo przez H. Lefebvre’a i D. Harveya) zakłada, że jednym z podstawowych praw człowieka jest prawo do miasta, w którym zawierają się zarówno prawo do dostępu do godnego miejsca zamieszkiwania, prawo do życia w przyjaznej przestrzeni miejskiej ale też prawo do współdecydowania o polityce miasta i prawo do zmieniania siebie (jako jednostki i jako społeczeństwa) poprzez działanie w mieście i poprzez przekształcanie miasta. Wszystkie te idee zawierają się implicite w sposobach działania nowych ruchów progresywnych, które chociaż jako takie nie są i nie mogą być ruchami miejskimi (adresowane są do znacznie szerszych grup społecznych niż mieszkańcy miast), korzystają jednak z infrastruktury miejskiej i polityczności miasta, by osiągać swoje cele. Jedną z form korzystania z prawa do miasta jest okupacja przestrzeni.

 

prekariat – określenie nowej klasy społecznej, utworzone w analogii do określenia „proletariat”. Prekariat tworzą osoby i grupy wykonujące pracę niematerialną, tzn. taką, której wynikiem nie jest wytworzenie fizycznie istniejącego produktu (podczas gdy proletariat w fabrykach produkuje np. samochody albo garnki, prekariat produkuje np. teksty, kulturę lub design). Podobieństwo pomiędzy obiema klasami polega na niestabilności warunków życiowych, dużym stopniu niepewności egzystencjalnej oraz złych (lub potencjalnie złych) warunków życiowych wynikających m.in. z braku umów lub tzw. umów śmieciowych, wyzysku pracowników przez pracodawcę pod pretekstem budowania doświadczenia, braku dostępu do świadczeń socjalnych. Ze względu na przeciętnie większe uznanie społeczne niż np. w przypadku robotników taśmowych, lepsze wykształcenie oraz przekonanie o wyższości niematerialnej pracy twórczej (napędzane popularnością idei kreatywności i tzw. zawodów kreatywnych) a także – w przypadku Polski – nimb „zachodniości” transmitowany m.in. przez nazwy poszczególnych zawodów (np. designer, copywriter), prekariat często odmawia autoidentyfikacji jako klasa społeczna, a tym bardziej jako klasa wyzyskiwana, skłaniając się raczej ku liberalnej koncepcji indywidualnego sukcesu. Na Zachodzie drogę do samoświadomości klasowej prekariatu zapoczątkował ostatni kryzys gospodarczy, który w znacznym stopniu uderzył w dotychczas pewną siebie „klasę kreatywną” (określenie Richarda Floridy) oraz pretendujących do niej absolwentów wyższych uczelni.

 

próżniasytuacja polityczna, w której masowo i dobitnie artykułowana jest potrzeba zmiany, ruch nie identyfikuje jej jednak z żadnymi konkretnymi, partykularnymi postulatami, choć często wspiera grupy takie postulaty artykułujące. Próżnia uważana jest za bardzo specyficzną broń polityczną – z jednej strony delegitymizuje bowiem obecnych polityków jako partnerów do dyskusji o prawdziwej zmianie społecznej, powołując się na ich powiązania z systemem kapitalistycznym w jego najbardziej antyetycznej i antyspołecznej wersji, z drugiej zaś wywołuje często konfuzję również we własnych szeregach ruchu. Próżnię można również traktować jako przejęcie i odwrócenie strategii polityków, którzy początkowo zupełnie ignorowali nowy ruch progresywny – teraz to nowy ruch progresywny ignoruje polityków i opinię publiczną, pozostając jednak wyraźnie obecny w przestrzeni publicznej. Próżnia polityczna jest również podstawowym narzędziem rozwijania wyobraźni politycznej – brak postulatów zmusza do zastanawiania się nad większą ilością możliwych wersji przebiegu wydarzeń.

 

przemoc – zasadniczo nowe ruchy społeczne decydują się na nieużywanie przemocy zarówno ze względów strategicznych, jak i ze względów politycznych (wyznaczanie nowych standardów). Jednocześnie nowe ruchy progresywne redefiniują przemoc, zwracając uwagę na różnorodność jej form, klasyfikując dominację ekonomiczną i jej konsekwencje (np. eksmisje) jednoznacznie jako formy przemocy. Ruch zwraca również uwagę, że samo prawo amerykańskie lub miejskie (np. nowojorskie) może być źródłem przemocy (np. zakaz używania namiotów pomimo zbliżającej się zimy).

Szczególną kwestią jest przemoc i brutalność ze strony policji, obserwowane wielokrotnie podczas protestów i klasyfikowane jako reakcja obronna systemu. Przemoc policji, jako przemoc systemowa, jest zjawiskiem odrębnym wobec sytuacji policjantów i policjantek jako członków społeczeństwa (stąd okrzyk „jesteście 99%”). Przemoc policji jest w USA również ciągle powiązana z dyskryminacją rasową i klasową – policja jest znacznie częściej brutalna wobec nie–białych imigrantów spoza z niższych klas społecznych. Uzasadniona obawa tych grup wobec przemocy fizycznej i systemowej (np. deportacją) jest dużym wyzwaniem dla strategii 99% – owe grupy ryzykują bowiem znacznie więcej włączając się w protest niż biali reprezentanci klasy klasy średniej.

 

wyobraźnia – jedna z podstawowych, a zarazem najmniej oczywistych sił politycznych wytwarzanych przez nowe ruchy. Jak zauważa Żiżek, przeciętnemu obywatelowi (będącemu zarazem odbiorcą hollywoodzkich filmów) znacznie łatwiej jest wyobrazić sobie apokalipsę i atak kosmitów niż zmianę trwałą, radykalną zmianę systemu politycznego i gospodarczego. Podstawowym zadaniem nowych ruchów, którym często towarzyszy próżnia postulatów politycznych, jest ćwiczenie i rozwijanie wyobraźni politycznej społeczeństwa, w szczególności zaś łamanie dominującego przekonania, że porządek status quo jest jedynym możliwym porządkiem społecznym. Problem wyobraźni pojawia się we wspomnieniach aktywistów politycznych i zwykłych ludzi m.in. w Polsce przed rokiem 1989 (wielu nie mogło sobie wyobrazić, że komunizm może upaść) a ostatnio w Egipcie przed tzw. Arabską Wiosną. Zmiana kolektywnej wyobraźni często dokonuje się wtedy, gdy pozornie nic się nie dzieje – mimo, iż politycy nie reagują wprost na obecność protestujących, powoli, ale systematycznie i zauważalnie zmienia się język mediów a za nim język polityki.

Tekst pochodzi z książki towarzyszącej projektowi Architektura XXI realizowanemu przez Fundację Bęc Zmiana, która ukaże się na początku grudnia tego roku.

Joanna Kusiak, socjolożka i aktywistka, wizytująca badaczka na City University of New York, doktorantka na Uniwersytecie Warszawskim i na Technische Universität Darmstadt. Pisze doktorat o rewolucji miast postsocjalistycznych. Mieszka w Nowym Jorku na Brooklynie, czasami na Manhattanie przy okupowanej Wall Street, a w przeszłości i przyszłości gdzieś pomiędzy Warszawą a Berlinem. Mentalnie na stałe zameldowana w Warszawie.

Dodaj komentarz