Deere & Company World Headquarters, Moline, Illinois, USA, fot. Ctjf83, (CC BY-SA 3.0)

Biurowiec idealny

Współczesne biurowce – to zimne, pozbawione indywidualizmu „maszyny do pracowania” (żeby sparafrazować słowa Le Corbusiera). Pracownicy korporacji w biurze nie mają się czuć „jak w domu”, nie może tam być przytulnie, bo to rozleniwia i kłóci się z priorytetem wydajności, efektywności, rachunku ekonomicznego. Wnętrza takich obiektów nie mogą być indywidualizowane, bo korporacje – to przeciwieństwo indywidualizmu, to zbiory elementów, które mają wykonywać swoje zadania, a nie samodzielnych jednostek. Są oczywiście biurowce, w których przewidziano miejsca do odprężenia, jednak unifikacja współczesnych przestrzeni do pracy, ich bezosobowość i chłód nie są przypadkowe.

Może właśnie dlatego tak duże wrażenie robią obiekty biurowe, zaprojektowane z myślą o poszczególnych użytkownikach. Może wydaje się to niewykonalne – stworzyć budowlę, spełniającą potrzeby wszystkich kilkuset użytkowników z osobna, jednak historia architektury zna takie przypadki.

Deere & Company World Headquarters, Moline, Illinois, USA, fot. Ctjf83, (CC BY-SA 3.0)
Deere & Company World Headquarters, Moline, Illinois, USA, fot. Ctjf83, (CC BY-SA 3.0)

Nad jednym z nich szeroko rozpisują się Mildred Reed Hall i Edward T. Hall w napisanej w 1975 roku książce „Czwarty wymiar w architekturze”. To główna siedziba produkującej maszyny rolnicze firmy John Deere. Deere & Company World Headquarters stanął w 1963 roku w Moline, w stanie Illinois. Autorem projektu tego niezwykłego gmachu jest amerykański architekt fińskiego pochodzenia, Eero Saarinen.

„W miarę, jak badaliśmy budynek firmy Deere, coraz bardziej dokuczało nam o kładzenie nacisku na jednostkę. Przecież Saarinen zrobił wszystko, co było w ludzkiej mocy, dużo więcej niż to się zwykle robi, by uporać się z gmatwaniną ludzkich potrzeb i jakoś zintegrować ich, ich środowisko i ich prace w pewnym całościowym układzie” – piszą Mildred i Edward Hall. Autorzy wydzielili trzy poziomy, na jakich ocenia się i analizuje budynek. Pierwszy – to program budowli, projekt, robocizna, materiał wykończenie. Drugi dotyczy ludzi jako „fizjologicznych i psychologicznych organizmów, wykonujących funkcje, dla których budowlę zaprojektowano”. Wreszcie trzeci, dotykający kwestii przełożenia na architekturę idei organizacji (firmy) dla której obiekt powstał, jej struktury i sposobu działania. Jak zauważają Hallowie, niezwykle rzadko zdarza się, aby wszystkie te trzy kwestie występowały w projekcie razem. „Wymagać od architektonicznego programu, by zapewnił odpowiednie otoczenie jednostkom pracującym jako członkowie zespołów, dostarczył ogólnego projektu wysokiej jakości, trwałego i przekonującego i żeby był deklaracją charakteryzującą daną organizację i dowartościowującą cały przemysł, to dużo. A jednak Saarinen zrobił to.”

Deere & Company World Headquarters, Moline, Illinois, USA, źródło: Wikimedia Commons

Deere & Company World Headquarters, Moline, Illinois, USA, źródło: Wikimedia Commons

W niewielkiej książeczce „Czwarty wymiar architektury” Hallowie bardzo szczegółowo opisują i koncepcję, i realizację gmachu – siedziby firmy John Deere. Posiłkują się własnymi badaniami, ale też wywiadami z pracownikami – użytkownikami budowli. Zauważają i jej położenie w krajobrazie (zagajnik, dwa jeziora – wszystko integralnie skomponowane z architekturą), i szlachetność użytych materiałów budowlanych. Mimo że w biurowcu może pracować 1400 ludzi, architekt starał się zachować tu klimat małej, rodzinnej firmy, w której wszyscy się znają. Firma John Deere, choć duża, większy nacisk kładzie na swoje związki z naturą i na kameralność (podkreślając w ten sposób temat swojej działalności: rolnictwo). Dlatego – co podkreślał architekt – w jej siedzibie nie ma chromowanej stali, wielkich szklanych płaszczyzn i rozległych holów recepcyjnych. Nic tu nie jest na pokaz, nie ma służyć pokazaniu „potęgi” firmy. Na przeszklony budynek o kształcie prostego „pudła” nałożono ażurowy stelaż ze stali korten, a więc pokrytej rdzą. Jej ciepły kolor nadał gmachowi przyjaznego charakteru, znacznie lepiej też wpisał nowoczesną bryłę w naturalny krajobraz wokół. Udało się to na tyle dobrze, że biurowiec, położony wśród drzew, nad jeziorem przypomina raczej hotel czy ośrodek wypoczynkowy, a nie miejsce pracy.

To samo mogą czuć pracownicy: Saarinen projektował budynek tak, aby wszyscy mieli dostęp do pięknych widoków z okien oraz do światła dziennego (temu m.in. służy przeszklony dach i otwarte atrium pośrodku gmachu). Jak widać nie musi to stać w sprzeczności z wydajnością pracowników.

O realizacjach Eero Saarinena na terenie USA mówi się, że są wyrazem ambicji i aspiracji Amerykanów, że ucieleśniają to, z czego obywatele USA chcą uczynić swoją tożsamość: równość, sprawiedliwość, demokrację. Siedziba firmy John Deere doskonale do tej idei pasuje.

O wyjątkowości gmachu niech świadczy jeszcze fakt, że jest on czynny przez siedem dni w tygodniu dla zwiedzających – cieszy się ogromną popularnością wśród turystów.

For instance, it should not be used by men who are already under treatment with medicines containing nitrates and on more than one occasion over the years or fDA regulations are essential in ensuring patient safety — through. We provide the information you need tablets-offer.com to make informed decisions and also, feel free to order free Levitra samples, vention tgets for travelers include water and all orders are discreetly packaged.

Dodaj komentarz