Projekt Bramy Miasta, Łódź, proj. Daniel Libeskind, źródło: kadr z wizualizacji, opracowanej przez architekta

Brama do przyszłości Łodzi

19 grudnia jednym z najważniejszych newsów dnia była wiadomość o tym, że Daniel Libeskind zaprojektował dla miasta Łodzi budynek – symboliczną Bramę Miasta, która miałaby stanąć obok przebudowywanego właśnie dworca Łódź Fabryczna oraz sąsiadować z zabytkowym gmachem elektrowni EC1, zamienianej obecnie w centrum kultury.
Prezydent Łodzi, Hanna Zdanowska w mediach od rana wypowiadała swoją radość ze współpracy „z wybitnym architektem”. Co więcej, wielokrotnie używała określenia, że budowla ta „odmieni los łodzian”, będzie „przełomem dla miasta”, że „to historyczna chwila” itd.

Projekt Bramy Miasta, Łódź, proj. Daniel Libeskind, źródło: kadr z wizualizacji, opracowanej przez architekta
Projekt Bramy Miasta, Łódź, proj. Daniel Libeskind, źródło: kadr z wizualizacji, opracowanej przez architekta

Ponad 15 lat po wybudowaniu Muzeum Guggenheima w Bilbao, co najmniej pięć lat po upadku mitu starchitekta polscy urzędnicy wciąż żyją w świecie, w którym jeden budynek sławnego projektanta odmienia los miasta i mieszkających w nim ludzi. I nie ma znaczenia to, że poza Bilbao podobnego sukcesu niegdzie nie dało się osiągnąć (a wielu próbowało), że sam obiekt, narysowany przez architekta, którego nazwisko poprzedza się samymi „naj” nie rozwiąże problemu bezrobocia, sypiących się domów, masowo emigrujących mieszkańców, przestępczości czy dziur w chodnikach. Ze sam szklany, wielofunkcyjny gmach w centrum miasta nie przyciągnie inwestorów czy nowych mieszkańców.
Łódź wciąż jednak marzy o „efekcie Bilbao” – najpierw wielkie centrum festiwalowo-filmowe miał tu projektować sam Frank Gehry, w swoją opieką otaczać je David Llych. Teraz społeczne i ekonomiczne problemy miasta ma rozwiązać Daniel Libeskind.

Projekt Bramy Miasta, Łódź, proj. Daniel Libeskind, źródło: kadr z wizualizacji, opracowanej przez architekta
Projekt Bramy Miasta, Łódź, proj. Daniel Libeskind, źródło: kadr z wizualizacji, opracowanej przez architekta

Entuzjazmu pani prezydent nie podzielają internauci – trudno znaleźć komentarz, będący pozytywną wypowiedzią na temat tego projektu (choć „projekt” – to za duże słowo, upubliczniono tylko bardzo wstępną wizualizację). Krytykowana jest przede wszystkim forma budynku, według komentujących nie pasująca do Łodzi, nie oddająca charakteru miasta, za duża, przytłaczająca. Projekt – to typowa dla Libeskinda dekonstruktywistyczna bryła, której w tym wypadku nadano kształt „bramy” – innymi słowy to wysoki na 64 metry szklany budynek o „połamanym” kształcie, z biegnącym przed środek prześwitem. Ten prześwit ma być symbolicznym „przejściem” pomiędzy starym (dziś raczej zrujnowanym) śródmieściem, a Nowym Centrum, w skład którego wchodzić będą nowe inwestycje w okolicy nowobudowanego dworca i EC1. Brama Miasta na parterze ma mieścić sklepy, wyżej biura, na ostatnich piętrach mają powstać luksusowe apartamenty.

Daniel Libeskind nie prezentuje projektu na swojej stronie internetowej. Być może jego skala jest zbyt skromna, może lokalizacja niezbyt prestiżowa (architekt od kilku lat projektuje głównie wieżowce). Przedstawiona przez łódzki ratusz wizja na razie wydaje się bardzo pobieżna, szkicowa (internauci są bardziej dosadni: uważają, że narysowano ją „na kolanie’), sam Libeskind nie ma też ostatnio „dobrej prasy” w internecie (od kiedy zestawiono ze sobą w świetlistą wizualizację warszawskiego wieżowca Złota 44 z dość przysadzistą, ciężką zrealizowaną bryłą).
Problem z działalnością starchitektów jest taki, że niezwykle rzadko projektują oni obiekty dopasowane do danej lokalizacji, nie zawsze nawet oglądają miejsca, w których mają budować. Libeskind urodził się w Łodzi, co może okazać się niestety kolejnym powodem do tego, by pozwolić mu na zaprojektowanie „czegokolwiek”, dowolnej wizji. Oby tak się nie stało – bo choć Łodzi na pewno potrzebne sa nowe, nawet widowiskowe realizacje, to na pewno nie pomoże oderwana od kontekstu, przypadkowa „połamana” bryła. A używanie wobec jednego z komercyjnych przedsięwzięć budowlanych (Bramę zbudują prywatni inwestorzy) określenia „historyczny moment”, „wielka szansa”, „początek nowego życia miasta”  wydaje się jednak trochę przesadzone.

Dodaj komentarz