Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie

Dziedzictwo wyeliminowane

Nie minął jeszcze miesiąc od oficjalnego otwarcia Muzeum Historii Żydów Polskich a budynek zna już prawie każdy mieszkaniec Warszawy. To niezwykła realizacja, bo jest jednym z bardzo nielicznych obiektów, wzniesionych po 1989 roku w stolicy, która nie została poddana miażdżącej krytyce – wprost przeciwnie podoba się właściwie każdemu.

Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie
Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie

Na razie budynek jest pusty – jednak za rok pojawi się w nim ekspozycja, w narracyjny sposób opowiadająca tysiącletnią historię życia narodu żydowskiego na terenie Polski.

O ile nikt nie ma wątpliwości co do tego, jak bardzo tego typu placówka była w Warszawie potrzebna, zapewne wstrząsem dla niektórych będzie uświadomienie sobie, że jeszcze w 1939 roku Żydzi stanowili 30% mieszkańców stolicy. Jest to wiadomość dla mniej z historią obeznanych ludzi zaskakująca, bo śladów po Żydach w Warszawie praktycznie ma dziś żadnych.

Dobitnie (dla niektórych nawet przesadnie) pokazała to Elżbieta Janicka w opublikowanej w 2012 roku książce „Festung Warschau”, prezentując miejsca na mapie stolicy przez wieki kojarzone z jej żydowskimi mieszkańcami, po wojnie „zajęte” przez Polaków. Jednymi z najbardziej przejmujących na to przykładów są: miejsce po kładce, łączącej dwie części getta przez lata zajęte było tylko przez krucyfiks, poświęcony księdzu Popiełuszce (niedawno pojawiła się tam też instalacja, związana z historią getta); Plac Muranowski, niegdyś centrum dzielnicy żydowskiej i miejsce krwawych walk w czasie powstania w getcie dziś nosi nazwę… Matki Sybiraczki. Choć okolica została całkowicie przebudowana, w miejscu dawnego placu dziś stoi Pomnik Poległym i Pomordowanym na Wschodzie. Tę niezwykłą dociekliwość autorki w poszukiwaniu usuniętych, zlikwidowanych, zamazanych śladów po jednej trzeciej ludności miasta docenia Irena Grudzińska-Gross w poświęconym książce Janickiej artykule „Muranów czyli karczowanie” (opublikowanym na łamach pisma Instytutu Slawistyki Polskiej Akademii Nauk). Obie autorki poszukują odpowiedzi na pytanie, skąd się wzięła (częściowo trwająca do dziś) niechęć do upamiętnienia żydowskich sąsiadów. Oto jedno z wytłumaczeń: „(…)uważa się, że katastrofa, która spotkała naród żydowski, zasłania katastrofę i krzywdę narodu polskiego. Powstanie warszawskie było ofiarą złożoną przez naród polski w walce z okupantem. I tak, jak tuż po wojnie, powstanie w getcie wydaje się faworyzowane kosztem powstania warszawskiego. Stąd obowiązek upamiętnienia, stąd historyczne rekonstrukcje, stąd wycieczki młodzieży do Muzeum Powstania: miasto się integruje poprzez pamięć o tych, którzy go bronili. I poprzez brak pamięci o Innych”.

Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie
Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie

Wypieranie pamięci i Żydach, wymazywanie śladów ich obecności – to zjawisko powszechne, ale nie zawsze świadome. Życie tego narodu w Warszawie tak szybko został wymazane, że później mało kto o nim pamiętał – temat po prostu zniknął, tak, jakby Żydów w Warszawie po prostu nigdy nie było. Najbardziej widowiskowym tego przykładem było wzniesienie bezpośrednio na gruzach getta nowej, socjalistycznej dzielnicy mieszkaniowej, przeznaczonej dla „polskiego robotnika”.
Irena Grudzińska-Gross w swoim artykule pisze: ”W eseju Cmentarz Europa Karl Schlögel nazwał powojenne zagospodarowywanie cmentarzy i terenów opuszczonych, nie tylko oczywiście żydowskich, „pośmiertną czystką etniczną”, a wykorzenianie – głównym celem etnonacjonalizmu [Schlögel 2009: 437]. Polacy dobrze to widzą, gdy zwiedzają miejsca, z których wygnała ich wojna. Zabudowywanie Muranowa mogłoby się jednak wydawać logiczne: zniszczenia były prawie całkowite, większe niż na Starym Mieście. I przecież nie było już warszawskich Żydów. Ale czy ich przeszłość nie należała do historii miasta? Czy rzeczywiście Żydów już nie było? Wracali przecież i nie wiadomo było, ilu ich już wrócić nie może. Decyzja o nieodbudowywaniu Muranowa – rodzaj zapory – była więc wizją przyszłości Warszawy jako miejsca bez Żydów. Miało to być miasto socjalistyczne i etnicznie polskie”.
Nowootwarte Muzeum Historii Żydów Polskich ma przywrócić pamięć o narodzie, będącym niegdyś największą mniejszością etniczną w stolicy. W strukturze miasta jednak nadal śladów po nich nie będzie.

Na stronie serwisu Culture.pl można posłuchać fragmentów książki Elżbiety Janickiej „Festung Warschau” czytanych przez samą autorkę.

Dodaj komentarz