Osiedle J.W. Construction Górczewska Park, Warszawa, proj. JEMS Architekci

Miejski stres

„Stres jest zjawiskiem stale towarzyszącym życiu w środowisku wielkomiejskim. Przeładowanie urbanistyczne, nieczytelność struktury przestrzennej miasta, nadmierna intensywność i skala zabudowy itp. pogłębiają poczucie zagubienia, niszczą emocjonalne więzi łączące ludzi ze sobą i z ich miejscem zamieszkania. Osłabiają rolę społecznej kontroli oraz sprzyjają rozwojowi patologii społecznych. Przeciążenie sensoryczne spowodowane hałasem, stłoczeniem i przymusem kontaktów, uciążliwość i zawodność funkcjonowania infrastruktury budynków i miasta, nadmierna szybkość i nerwowość życia leżą prawdopodobnie u położna wielu chorób cywilizacyjnych” – pisał na łamach czasopisma naukowego „przestrzeń i FORMA”  Marek Czyński (nr 10/2008).

Osiedle J.W. Construction Górczewska Park, Warszawa, proj. JEMS Architekci
Osiedle J.W. Construction Górczewska Park, Warszawa, proj. JEMS Architekci

W swoim artykule pt. „Architektura, stres i potrzeba bezpieczeństwa”  autor opisuje różne elementy miejskiego krajobrazu, które mają negatywny wpływ na ludzi – mury, kraty, ciemne zaułki, wąskie bramy, miejsca, z których nie da się uciec, ciemne, duszne – choć miasta powstają rękami ludzi, wciąż pełne są przestrzeni opresyjnych, wywołujących stres czy niepokój. Autor nie krytykuje obiektów, budowanych z taką myślą, z góry przewidzianych jako „stresogenne”, jak np. Muzeum Żydów w Berlinie zaprojektowane przez Daniela Libeskinda, zwraca jednak uwagę na oddolne próby „ocieplenia”, „oswojenia” przestrzeni z niezamierzony sposób przykrych, wywołujących dyskomfort. Nawet jeśli takie działania stoją w sprzeczności z prawem, porządkiem publicznym czy nawet dobrym smakiem.

Osiedle J.W. Construction Górczewska Park, Warszawa, proj. JEMS Architekci
Osiedle J.W. Construction Górczewska Park, Warszawa, proj. JEMS Architekci

Trudno nie zgodzić się z tymi spostrzeżeniami – nie ma nic dziwnego w tym, że człowiek stara się zmienić przestrzeń, która oddziałuje na niego negatywnie.
Jednocześnie polską przestrzeń zapełniają realizacje, które ewidentnie naruszają poczucie komfortu psychicznego, a jednak są powszechnie akceptowane, co więcej cenione! Oczywiście najlepszym tego przykładem są strzeżone osiedla, które bez wątpienia i dla mieszkańców, i dla przechodniów stanowią dowód na opresyjność, przytłoczenie, budują wrażenie izolacji – którą są wszak odczuciami przykrymi. A jednak takie osiedla istnieją, wciąż powstają kolejne, ciesząc się dużą popularnością.

Osiedle J.W. Construction Górczewska Park, Warszawa, proj. JEMS Architekci
Osiedle J.W. Construction Górczewska Park, Warszawa, proj. JEMS Architekci

Jednym z przykładów takiej przestrzeni odhumanizowanej, przygnębiającej, a zarazem poważanej jest osiedle, zaprojektowane przez pracownię JEMS Architekci, a zbudowane przez znanego dewelopera, firmę JW. Construction. W 2011 roku SARP przyznał tej realizacji swoją doroczną nagrodę dla najlepszego budynku roku, zespół bloków był też nominowany do kilku innych nagród.
A jednak wizyta na osiedlu wywołuje wspomniany w artykule przez Marka Czyńskiego stres i dyskomfort. Wciśnięte pomiędzy tory kolejowe, zakład przemysłowy a otoczoną ekranami dźwiękochłonnymi trasę szybkiego ruchu bloki stoją „na gołej ziemi” – industrialne otoczenie pozbawione jest choćby skrawka zieleni, stanowi też wyjątkowo nieprzyjemne otoczenie dla przestrzeni mieszkaniowej. działka, na której stanęły bloki ma zaledwie 50m szerokości i ponad kilometr długości – pudełkowe domy ustawiono więc w długim, załamującym się wielokrotnie rzędzie, wzdłuż którego poprowadzono wybetonowany dojazd do podziemnych garaży.

Osiedle J.W. Construction Górczewska Park, Warszawa, proj. JEMS Architekci
Osiedle J.W. Construction Górczewska Park, Warszawa, proj. JEMS Architekci

Dookoła nie ma żadnych śladów życia – wykopy żwirowni, tory, betonowe jezdnie – to całe otoczenie domów, zamieszkałych przez kilkaset osób. Same bloki – gdyby przenieść je w miejsce lepiej do mieszkania przystosowane – mają formy poprawne, udane. białe elewacje gęsto poprzebijane nierównomiernie rozłożonymi oknami – to współczesna klasyka budownictwa mieszkaniowego. Każdy z domów jednak został otoczony kilkoma rzędami parkanów, płotów, siatki; dostępu do każdego z nich bronią zamknięte furtki, bramy, szlabany. Kolejnym płotem otoczone jest też całe osiedle. Ilość „zasieków” w tym kompleksie jest porażająca. Jeśli dołączy się do tego wrażenie tragicznej martwoty otoczenia widz dostrzega tu nie domy mieszkalne, ale straszliwe więzienie, nękające lokatorów nie tylko ponurym sąsiedztwem, ale i formą architektury (w tym kontekście kształt domów i ich elewacje giną i trudno dostrzec ich urok).

Osiedle J.W. Construction Górczewska Park, Warszawa, proj. JEMS Architekci
Osiedle J.W. Construction Górczewska Park, Warszawa, proj. JEMS Architekci

Czyżby mylił się więc Marek Czyński, uznając za naturalny odruch człowieka do „naprawiania” nieprzyjaznych terenów? Osiedle przy Górczewskiej jest wyjątkowo opresyjne, a jednak nie tylko mieszkają w nim ludzie (dobrowolnie przecież), ale organizacje architektoniczne przyznają mu nagrody.

Dodaj komentarz