Autostrada Skawina, Kraków, źródło: http://autostrada-skawina.pl

Nie tylko jezdnie i wiadukty

W ostatnich tygodniach dużo mówi się o tym, co w Polsce zbudowano i powinno się jeszcze zbudować z wykorzystaniem środków unijnych. Strumień pieniędzy, jaki płynął do naszego   kraju z funduszy, mających na celu wyrównanie różnic pomiędzy „starymi” i „nowymi’ członkami Unii się kończy – z jednej strony minął po prostu czas, przeznaczony przez UE na dofinansowanie rozwoju Polski, z drugiej światowy kryzys gospodarczy, który dotknął wszystkich krajów, powoduje, że składki, płacone na kraje członkowskie mają zostać obniżone.

Polacy błyskawicznie przyzwyczaili się do tego, że większość inwestycji można było zrealizować z bardzo znaczącą pomocą funduszy europejskich. Faktem jest, że dzięki min wyremontowano stare i zbudowano setki czy tysiące kilometrów nowych dróg, polskie miasta i wioski zaczęły lepiej wyglądać (remonty Rynków, kamienic, placów, ulic i chodników), jednak znakomita większość pieniędzy unijnych została przeznaczona na inwestycje infrastrukturalne, przede wszystkim drogowe. Tymczasem teraz, gdy „rzeka” unijnych pieniędzy wysycha specjaliści apelują o rozsądek: o to, aby precyzyjnie i w dalekiej perspektywie planować, na co zostaną ostatnie z nich wydane. Teraz już nie zbudujemy za nie wielu autostrad – może warto pomyśleć o tym, żeby wreszcie zadbać o poprawę życia w polskich miastach, a nie tylko rozwój ich infrastruktury.
Zwraca na to uwagę socjolog, dr Paweł Kubicki z Uniwersytetu Jagiellońskiego w wywiadzie, udzielonym krakowskiemu wydaniu „Gazety Wyborczej”. Analizuje on tam ostatnie inwestycje w Krakowie, porównując z np. hiszpańskimi. „Myślę, że samorządowcy Krakowa powinni pojechać na wycieczkę studyjną do Hiszpanii. Nie na plażę, lecz do miast hiszpańskich. Dwie dekady temu były one w podobnej sytuacji jak my. Inwestowały za pieniądze unijne we wszystko, co się dało. Symbolem nieprzemyślanej polityki pod tym względem jest Walencja, która słynęła ze spektakularnych inwestycji, a dziś jest zupełnym bankrutem. Hiszpańskie miasta stały się prawdziwą krainą tzw. białych słoni, czyli inwestycji będących w istocie pomnikami próżności: pustych lotnisk, spektakularnych fontann, wielkich muzeów i innych dzieł architektury, budowanych za wielkie pieniądze, których jedyną funkcją jest to, że pięknie wyglądają w folderach, a w praktyce stają się kołami młyńskimi ciągnącymi budżety samorządów pod wodę” – mówi socjolog.
W owym wywiadzie zwraca też uwagę na nieprzemyślany rozwój sieci ulic (a raczej arterii wjazdowych), które zachęcają kierowców samochodów do „pchania się” do centrum, w którym od lat brakuje miejsc parkingowych. Podaje przykład tzw. „autostrady Skawina”, trasy szybkiego ruchu, przecinającej Kraków, biegnącej w „tunelu” z ekranów dźwiękochłonnych pomiędzy dwoma osiedlami. Koszmar tej inwestycji z punktu widzenia mieszkańców miasta dobrze pokazany został na stronie internetowej http://autostrada-skawina.pl.

Autostrada Skawina, Kraków, źródło: http://autostrada-skawina.pl
Autostrada Skawina, Kraków, źródło: http://autostrada-skawina.pl

 

Jak we wspomnianym wywiadzie zauważa dr Paweł Kubicki, te „trasy komunikacyjne” (bo nie ulice), budowane masowo i chętnie z dotacji unijnych znacznie pogarszają jakość życia w mieście, separują do siebie dzielnice, utrudniają pieszym czy rowerzystom poruszanie się. Generują koszty, spaliny i niszczą strukturę miasta.. Badacz apeluje o bardzie roztropne wydawanie unijnych pieniędzy – z myślą o mieście i jego mieszkańcach, a nie o tym, by zbudować kolejny kilometr trasy szybkiego ruchu.

Dodaj komentarz