fot. Antoni Opolski

Panorama pod ochronę

Są miasta, których panorama jest objęta ścisłą ochroną. Gdy na przełomie lat 80. i 90. w Paryżu powstał, złożony z czterech wieżowców gmach Biblioteki Narodowej, władze miasta, nie chcąc powtarzać błędu, jakim była zgoda na tę inwestycję, zakazały budowy w obrębie historycznego centrum budowy obiektów wyższych niż wypełniające je kamienice. W stolicy Wielkiej Brytanii trwa obecnie dyskusja na temat tego, jak bardzo mocno wpłynął na panoramę Londynu nowy wieżowiec (najwyższy w Europie), The Shard, zaprojektowany przez Renzo Piano. Taka jak kilkanaście lat temu słynny „Ogórek” Normana Fostera, tak teraz The Shard zmienił na zawsze kształt miasta, odmienił jego przestrzeń. Większości mieszkańców się to nie podoba.

Współczesna panorama Londynu, fot. Cmglee, Wikimedia Commons / CC-BY-SA-3.0
Współczesna panorama Londynu, fot. Cmglee, Wikimedia Commons / CC-BY-SA-3.0

Warszawa nie ma ani sławnej, ani rozpoznawalnej, ani chronionej panoramy. Jednak w mieście tak ciężko doświadczonym przez historię, pozbawionym de facto zabytków i chaotycznie zabudowanym być może pewne jego fragmenty powinny podlegać szczególnej trosce. Dzisiejsza „Gazeta Stołeczna” pokazuje przykład tego, że budowany na Placu Unii Lubelskiej wieżowiec będzie górował nad widzianym od strony Parku Łazienkowskiego gmachem Belwederu.
”Stało się! Jedna z najpiękniejszych osi widokowych Warszawy zosta zniszczona przy milczeniu konserwatorów, historyków sztuki, urbanistów. Jest już za późno, by cokolwiek zmienić. Wieżowca przecież nikt nie obniży. Zakłócenie unikatowej, romantycznej panoramy zapala jednak światła alarmowe na przyszłość” – pisze Jerzy S. Majewski w „Gazecie Stołecznej”.

fot. Antoni Opolski
fot. Antoni Opolski

Jak zawsze w takich sytuacjach szuka się winnych. Najłatwiej winą obarczyć architektów (biuro Kuryłowicz&Associates) i bezdusznych deweloperów, którzy tworzą kolejne kolosy, nie dbając o jakość przestrzeni. Jednak to władze miasta oraz urząd konserwatorski najpierw powinny stworzyć ramy dla nowych inwestycji w mieście. Trudno od inwestora oczekiwać (choć oczywiście mógłby to robić), aby dbał o osie widokowe miasta i nawet jeśli prawo to dopuszcza, budował obiekty niższe, mniejsze, skromniejsze.
Warszawa jest miastem zarządzanym z perspektywy jednej działki – to fakt znany i widoczny od lat. Stąd jej chaotyczna zabudowa, brak ładu urbanistycznego i architektonicznego, niespójność ze sobą poszczególnych obiektów. Nie ma planu, nie ma wizji, nie ma priorytetów, co warto chronić, czego nie wolno zniszczyć, a gdzie można dać inwestorowi pełną wolność. To władze Warszawy są winne tego, że znad Belwederu wyrasta wieżowiec, bo one wydały zgodę na jego budowę be przeprowadzenia konsultacji urbanistycznych czy konserwatorskich, bez zbadania tego, jak nowa budowla wpłynie na przestrzeń wokół.

Są różne metody ochrony osi widokowych i panoram miast. W Paryżu dla wszystkich inwestorów, marzących o budowaniu drapaczy chmur powstała nowa, oddalona od centrum dzielnica La Défense, w samym mieście powstają nowoczesne gmachy, ale wysokością nie przekraczają sąsiednich. W Londynie odwrotnie: różnorodna rozbudowa zawsze była symbolem tego dynamicznego miasta, teraz więc też mógł tu powstać i 30 St. Mary Axe (zamykający panoramę wielu ulic w City i poza nim) i The Shard, i nowe apartamentowce, których sylwetki właśnie wyłaniają się zza bryły galerii Tate Modern, niwecząc dotychczasową panoramę tej strony rzeki, widoczną od katedry St. Paul i Millennium Bridge. W Warszawie trwa „wolna amerykanka” – miasto na wiele pozwala inwestorom, nie robi tego jednak z sposób świadomy, tylko z powodu chęci zysku i fałszywie rozumianej „nowoczesności” (miasto z dużą ilością wieżowców jest przecież nowoczesne), a nie realizowania długofalowej koncepcji rozwoju miasta.

Dodaj komentarz