the-precariat-the-new-dangerous-class

Prekariat. Nowa niebezpieczna klasa

Na stronie internetowej www.praktykateoretyczna.pl został opublikowany pierwszy rozdział książki The Precariat: The New Dangerous Class Guy’a Standinga. Kolejne części będą zamieszczne na serwisie w nadchodzących miesiącach.

Niżej publikujemy wstęp tłumaczy – Pawła Kaczmarskiego i Mateusza Karolaka.

Powiedzieć, że pojęcie „prekariatu” robi karierę w polskiej debacie publicznej, to oczywiście za dużo. Z drugiej strony nie sposób nie zauważyć, że przeniknęło do niej, pojawiając się w mediach głównego nurtu (choć może jeszcze nie w wypowiedziach czołowych polityków); staje się jednocześnie przedmiotem różnego rodzaju przekłamań i zafałszowań – częściej nieświadomych i wynikających z niewiedzy, niż związanych z celową manipulacją.

Przekład Prekariatu Guy Standinga, którego pierwszy rozdział właśnie prezentujemy, nie ma na celu obalenia mitów związanych z tym pojęciem ani przedstawienia różnych jego definicji. Praca takiego rodzaju została już w jakimś stopniu podjęta na polskim gruncie (warto przypomnieć choćby tekst Jana Sowy: Prekariat – globalny proletariat w epoce pracy niematerialnej1). Chodzi nam w mniejszym stopniu o rozstrzygnięcie niejasności narastających wokół samego terminu, w większym zaś – o powiększenie wspólnej puli wiedzy, diagnoz i analiz związanych z powstaniem prekariatu, jego powiększaniem się i towarzyszącymi temu zjawiskami. Książka Standinga, jakkolwiek nie stanowi wyczerpującego naukowego opracowania tematu, wykracza zdecydowanie poza ramy typowego anglojęzycznego readera, a przy tym opiera się na aktualnych badaniach i filozoficzno-socjologicznych hipotezach – co czyni z niej dobrą podstawę do szerszej dyskusji i pogłębionej pracy teoretycznej, uwzględniającej zarówno rodzime, jak i międzynarodowe konteksty.

Liczymy więc, że nasze tłumaczenieposłuży raczej poszerzeniu perspektywy niż uspójnieniu punktów widzenia; raczej otworzy dyskusję niż zostanie wykorzystane do jej zawłaszczenia; raczej ujawni nowe pole krytycznej refleksji niż okaże się punktem odniesienia dla tych, którzy chcą „prekariat” wykorzystać jako uniwersalne słowo-klucz w debacie publicznej. Rozwój prekariatu – z krytycznego czy badawczego punktu widzenia – intryguje często dlatego, że wydaje się czymś „świeżym”; pozwala mnożyć różnego rodzaju „wprowadzenia” bądź aktualizować istniejące już koncepcje, za pomocą historycznej analogii odnosząc prekariat do proletariatu. Niebezpieczeństwo wiąże się jednak nie tylko z oczywistymi uproszczeniami; prekariatu nie można traktować jako społecznej nowości (by nie powiedzieć: nowinki), która ma na celu ożywienie rodzimej humanistyki. Wzrastający prekariat, jak pisze Standing, domaga się reakcji, politycznej odpowiedzi, zrozumienia i programu – oferując z jednej strony możliwość emancypacyjnej „polityki raju”, ale z drugiej grożąc jej antyutopijnym odpowiednikiem, jeśli zostanie zignorowany. Jego historyczna obecność nie daje się już zakwestionować; zaś odwołanie do niego – „branie go pod uwagę” – nie jest czymś opcjonalnym z politycznego lub naukowego punktu widzenia. Dlatego – a nie ze względu na przewartościowanie terminologii – powstanie prekariatu ma dla nas znaczenie kluczowe.

Standing już w tytule swojej książki nazywa prekariat „klasą”. Zawiera się w tym jedna z najważniejszych tez amerykańskiego badacza: prekariat jest nie tylko swoistym egzystencjalnym statusem, ale klasą; klasą-w-procesie-tworzenia, która stoi dziś przed szansą przekształcenia się w klasę-dla-siebie. Konsekwencje takiego twierdzenia są oczywiście ogromne i rzutują na cały wywód Standinga.

Pierwszy rozdział Prekariatu pełni rolę klasycznego wprowadzenia – naświetla problematykę całej książki oraz przekrojowo ujmuje historię prekariatu, wskazując na jego genezę i mechanizmy, które doprowadziły do jego powstania. Jak pisze Standing w przedmowie, jego książka ukazuje prekariuszy i prekariuszki przede wszystkim jako „ofiary” globalnej polityki, w drugim zaś rzędzie jako potencjalnych „bohaterów” nowego politycznego projektu – co nie znaczy, że można czy należy zapominać o tej drugiej, „emancypacyjnej” stronie opisywanych zjawisk.

Chociaż na skutek ekonomicznej globalizacji opisywany proces prekaryzacji dotyka wszystkie rozwinięte państwa, warto przeanalizować opisywane przez Standinga tendencje oraz przyjrzeć się im w lokalnym kontekście. Polska, będąca w latach dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku „beneficjentem” znoszenia ograniczeń handlu i outsourcingu – nie należy jednak zapominać o kilku milionach zmarginalizowanych ofiar ekonomicznej transformacji – należy obecnie do państw o najwyższym wskaźniku niepewnych form zatrudnienia. Karta się odwraca. Według badań Eurostatu ponad 27% Polaków jest zagrożonych biedą lub wykluczeniem społecznym, a ponad 50% mieszkańców Polski nie może pozwolić sobie na pokrycie niespodziewanego wydatku finansowego w wysokości 900 zł2. Jeśli weźmiemy pod uwagę również dane dotyczące stopy bezrobocia3, zastraszająco wysokiej szczególnie wśród osób młodych, i bierności zawodowej, wyłoni się obraz olbrzymiej, żyjącej w nieustannym zagrożeniu i pozbawionej jasnych perspektyw na przyszłość grupy, która boryka się z typowymi dla prekariatu problemami.

Dziwić może dotychczasowy brak oporu i obserwowanego na całym świecie masowego oburzenia wobec pogarszającej się sytuacji społeczno-ekonomicznej. W dobie gospodarczego kryzysu rację bytu stracił rozładowujący społeczne napięcia i wzrastającą frustrację wentyl bezpieczeństwa w postaci masowej emigracji. Zachodnie gospodarki borykają się z podobnymi problemami i nie są w stanie zapewnić pracy i bezpieczeństwa nowym falom migrantów z Polski, czas zacząć szukać rozwiązań na własnym podwórku. Pozostaje pytanie: skąd zatem powszechna bierność?

Nie bez znaczenia jest tutaj dziedzictwo transformacji i wszystkimi możliwymi sposobami wpajane Polakom przekonanie o wyłącznej odpowiedzialności jednostki za jej własny los. Obraz idealnie racjonalnego, elastycznego, kreatywnego, zdolnego do nieustannych poświęceń, mobilnego, ustawicznie się dokształcającego reprezentanta neoliberalnego modelu gospodarki rynkowej został głęboko zaszczepiony w społecznej świadomości. Najmłodsza generacja praktycznie nie otrzymała żadnych innych wzorców ani sposobów tłumaczenia świata, a tak zwany człowiek nowoczesny przeciwstawiany jest roszczeniowemuhomo sovieticus; podobno nie ma alternatywy. W konsekwencji można śmiało mówić o pojawieniu się homo neoliberalis, który w obliczu niepowodzenia winę widzi przede wszystkim po swojej stronie, w swej zbyt małej konkurencyjności i braku gotowości do zdobywania doświadczenia przez kolejne miesiące nieopłacanej pracy w ramach stażu. Ciężka sytuacja innych przedstawiana jest jako konsekwencja ich lenistwa i nieporadności. Wciąż brakuje szerokiego oglądu i próby kompleksowego zrozumienia sytuacji, powszechnego dostrzeżenia tego, że również w Polsce prekarna kondycja dotyczy coraz większej liczby osób. Książka Standinga dostarcza języka i narzędzi, które mogą pomóc w zrozumieniu, a następnie w zmianie dotychczasowego stanu rzeczy.

Często pojawiającym się w polskiej debacie błędem jest zawężanie prekariatu jedynie do ludzi młodych i utożsamianie go z tzw. „straconym pokoleniem” (które w rzeczywistości jest „pokoleniem, które nie ma nic do stracenia”). Owszem, młodzi w zmożony sposób doświadczają prekarnej kondycji, nie oznacza to jednak, że znacznie lepiej mają się osoby starsze, dyskryminowane kobiety czy imigranci. Polska, kraj z jednej strony peryferyjny wobec państw zachodnich, z perspektywy uboższych państw spoza Unii Europejskiej jawi się jako atrakcyjny przedsionek bogatego centrum i coraz więcej obcokrajowców szuka nad Wisłą szansy na lepsze życie. Zamiast otwartości i zrozumienia spotykają się jednak z ksenofobią, strachem, a czasami nawet śmiercią. Standing wskazując na w Polsce jeszcze nie tak mocno obecne, wciąż jednak wzrastające napięcia pomiędzy ludnością miejscową i napływową, podkreśla niebezpieczeństwo radykalizacji nastrojów oraz skierowanie frustracji i gniewu dotkniętych prekaryzacją grup przeciwko znajdującym się w gruncie rzeczy w takiej samej sytuacji Innym, w tym przypadku imigrantom.

Zastanawiając się nad możliwymi sposobami wyjścia z tego impasu, warto wspomnieć, że Standing staje na pozycjach umiarkowanych: wyrażając pewien sentyment za „łagodnym” modelem państwa opiekuńczego, zarzuca socjaldemokratom w pierwszej kolejności niekonsekwencję oraz porzucenie dawnych ideałów, dopiero później zaś anachronizm ich programu i analiz społecznych. Prekariat z pewnością otwiera pole dla krytyki bardziej radykalnej – a zwłaszcza do dyskusji w takim kierunku chcemy zachęcić tych spośród czytelników, którzy odczują potrzebę pogłębionej lektury oraz polemiki.

Dodaj komentarz