Projektować trzeba uważnie

W 40 numerze wydawanego przez Izbę Architektów RP magazynu „Zawód: architekt” ukazał się obszerny materiał, analizujący polskie ustawodawstwo i przepisy prawne, dotyczące projektowania z uwzględnieniem potrzeb osób niepełnosprawnych lub mniej sprawnych.

Autorzy tekstu, architekci Bożena Nieroda i Wojciech Gwizdak stawiają już na początku niezbyt optymistyczną tezę: „Obowiązujące w naszym kraju akty prawa w nikły sposób ułatwiają projektowanie dla osób z różnymi stopniami niesprawności i architekci nawet przy dobrej chęci nie uzyskują wystarczającego wsparcia z tej strony. A przecież projektantowi trudno często samodzielnie stwierdzić, czy zaspokaja realne potrzeby niepełnosprawnych osób i tworzy utylitarne obiekty, czy tylko spełnia wymagania oderwanych od życia przepisów. Problem nie dotyczy tylko pojedynczych przypadków, lecz z każdym rokiem staje się coraz bardziej powszechny.”

Każdy wrażliwy, nawet w pełni sprawny użytkownik polskich gmachów użyteczności publicznej łatwo dostrzeże, że ich dostępność dla osób mających jakiekolwiek kłopoty z poruszaniem się nie jest zadowalająca. Bariery architektoniczne występują w Polsce właściwie na każdym kroku. O ile można to jakoś usprawiedliwić w przypadku obiektów, wzniesionych dziesiątki lat temu, gdy o prawach niepełnosprawnych zupełnie się jeszcze nie mówiło, o tyle brak udogodnień w nowopowstających budowlach jest już wynikiem jakichś nieprawidłowości, czy to ze strony inwestora, czy projektanta. (Cały artykuł do przeczytania online)

Bożena Nieroda i Wojciech Gwizdak w swoim artykule pokazują problemy prawne – starają się udowodnić, że to niewłaściwe ustawodawstwo powoduje niedostępność budynków. Niedługo po ukazaniu się artykułu prof. Ewa Kuryłowicz, od wielu lat zajmująca się projektowaniem uniwersalnym i jego nauczaniem została przez jedną ze stacji radiowych poproszona o komentarz do niego.

Architektka podkreśliła, że od kiedy Polska weszła do Unii Europejskiej dotyczą nas takie same regulacja, jak w krajach słynących z architektury dostępnej dla każdego. Nie jest więc problemem prawo, ale raczej mentalność. I to zarówno inwestorów (którzy chcą „oszczędzić”, nie budując np. platformy dla wózków czy windy), jak projektantów czy wreszcie użytkowników (mieszkańcy budynków nie godzą się na udogodnienia dla mniej sprawnych sąsiadów). Spostrzeżenia prof. Ewy Kuryłowicz są jeszcze bardziej ponure, bo o wiele łatwiej zmienić prawo niż mentalne nastawienie ludzi.

Być może jednak niedługo się ono trochę zmodyfikuje. Bo choć może nie każdy z nas zostanie osobą niepełnosprawną, większość jednak się zestarzeje. I wtedy dostrzeże korzyści, płynące z rozmaitych architektonicznych udogodnień, jak windy, podjazdy, odpowiednie oświetlenie, nagłośnienie, oznakowanie budynków czy obiektów infrastruktury.

Dodaj komentarz