Stadion Olimpijski w Atenach, proj. Santiago Calatrava, fot. Kanakari, Wikimedia Commons / CC-BY-SA-3.0

Stadiony do śmieci

Gdy opadły już emocje, związane z Euro 2012 i minęła największa radość z tego, że udało się przeprowadzić tę imprezę bez wpadek i kompromitacji, znów daje się słyszeć głosy zaniepokojenia o los ogromnych i pięknych, zbudowanych na potrzeby Mistrzostw stadionów. Na razie nie ma pomysłów na ich zagospodarowanie, pojawiają się wątpliwości co do skuteczności firm, wytypowanych do ich prowadzenia.

Stadion Olimpijski w Atenach, proj. Santiago Calatrava, fot. Kanakari, Wikimedia Commons / CC-BY-SA-3.0
Stadion Olimpijski w Atenach, proj. Santiago Calatrava, fot. Kanakari, Wikimedia Commons / CC-BY-SA-3.0

Nienajlepsze wieści płyną też do Polski z krajów, które podobne doświadczenia (wydane mnóstwo pieniędzy na imprezę sportową) mają już za sobą. Dziwnym zrządzeniem losu obecny kryzys najsilniej dotknął kraje, które w ciągu ostatnich lat były gospodarzami wielkich wydarzeń sportowych. Jak donosił już dwa lata temu magazyn „Bloomberg”, zbudowane na Euro 2004 stadiony są dla portugalskiej gospodarki gigantycznym obciążeniem i właściwie pewne jest, że większość z nich zostanie zburzona. Zbudowane lub wyremontowane kosztem 600 milionów euro stadiony od 2004 roku przy okazji ważnych imprez czy meczów udaje się zapełnić w jednej czwartej, co w oczywisty sposób nie pokrywa nawet części kosztów utrzymania areny. Wariant optymistyczny mówi o tym, że być może niektóre z obiektów uda się przerobić, np. na centra handlowe, jednak najbardziej zdegradowane i niepotrzebne trzeba będzie w końcu zburzyć.

Nie mniej ponure wieści dobiegają z Grecji, która w tym samym roku podejmowała u siebie Igrzyska Olimpijskie. Do dziś nie udało się znaleźć zastosowania dla dziesiątków wybudowanych wówczas obiektów; już nikt nie ma wątpliwości, że grecka gospodarka znalazła się z obecnej sytuacji m.in. dlatego że przeinwestowała, przygotowując kraj do Olimpiady. W jednym z ostatnich numerów tygodnika „Forum” ukazał się reportaż z Aten, w których straszą dziś zrujnowane i od dawna nieczynne hale, stadiony, obiekty treningowe. Przed Igrzyskami mówiono, że na pewno dla się je po imprezie wykorzystać. Tymczasem, jak można przeczytać w gazecie: „Teraz się okazuje, że bardzo niewiele obiektów można komercyjnie wykorzystać. – Nikt w Grecji nie jest zainteresowany tenisem stołowym ani kajakarstwem – mówi Chondrokukis. – Grecja nie potrzebowała dużych stadionów. Bardziej przydałyby się małe lokalne stadiony na, powiedzmy, trzy tysiące osób. Co z olimpijską spuścizną? – A co my mamy? Nic! Żeby zostać sportowcem w tym kraju, trzeba być herosem z mitologii. Lepiej, żeby igrzysk nigdy w Grecji nie było”.

Dodaj komentarz