Galeria Handlowa "Starówka", Stargard Szczeciński, proj. Studio A4; źródło: www.facebook.com/GaleriaStarowka

Stare na nowo

„Nowe starówki” – to zjawisko znane w Polsce od lat. Wojenne zniszczenia zmiotły z powierzchni ziemi hektary historycznej zabudowy polskich miast i miasteczek, zacierając dowody na ich długowieczność. Po latach na różne sposoby próbowano je odbudowywać, tak jakby nowe „kamieniczki” mogły zatrzeć fakt, że oryginalna tkanka miast została zniszczona.
O ile odbudowa warszawskiej Starówki była gestem przede wszystkim propagandowym i politycznym, o tyle wznoszenie „nowych starówek” w mniejszych miastach i dziesiątki lat po tym, jak te oryginalne były burzone wydaje się raczej ukłonem ku gustom mieszkańców i  wynikiem kompleksów lokalnych władz.
Polacy lubią historyzujące formy, o wiele trudniej znaleźć powszechną akceptację dla brył nowoczesnych, minimalistycznych, surowych. Styl dworkowy, XIX-wieczna kamienica, zdobne gzymsy i tralki zwyciężają w „architektonicznych rankingach popularności”. To zapewne z tego powodu, bo wbrew przyjętej na świecie praktyce – na wciąż niezagospodarowanych obszarach historycznych centrów polskich miast powstają domy silnie nawiązujące do form z przeszłości.

Rynek Sienny, Szczecin, fot. Mateusz War. / Wikimedia Commons / CC-BY-SA-3.0,2.5,2.0,1.0
Rynek Sienny, Szczecin, fot. Mateusz War. / Wikimedia Commons / CC-BY-SA-3.0,2.5,2.0,1.0

Pierwszy etap boomu na budowie nowych starówek miał miejsce w latach 80. Wtedy to rozpoczęły się budowy „starych miast” w Kołobrzegu, Szczecinie, Elblągu. Niektóre z nich dziś są przedmiotem badań historyków architektury jako interesujące przykłady postmodernizmu (mieszanki stylów występują tam w wielkim bogactwie), zazwyczaj jednak poszczególne domy są przykładami architektury marnej jakości, powierzchownej i odtwórczej.

W ostatnich latach znów powrócił temat zabudowy terenów niegdyś nazywanych starówkami. Po wielu latach nieudanych konkursów i przetargów pierwsze budowle pojawiły się na gdańskiej Wyspie Spichrzów, obszarze, o którym mówiło się, że objęty jest klątwą. Ten zlokalizowany tuż obok Długiego Targu, głównej atrakcji turystycznej Gdańska teren przez dziesiątki lat przypominał śmietnisko. Mimo wielu konkursów na plan urbanistyczny oraz na poszczególne budynki przez lata nie powstała tam żadna realizacja. Teraz zaczęło się to wreszcie zmieniać – zaczęły powstawać tu apartamentowce i hotele. Wszystkie są – także z powodu wymogów konserwatorskich – fantazjami na temat typowej zabudowy Gdańska, parafrazują kształt kamienic przy Długiej lub charakterystycznych spichrzów. Część ruin ma zostać zachowana, podświetlona i włączona w trakt spacerowy. Gdańsk ma swoje Stare Miasto (choć też odbudowane), dziś Wyspa Spichrzów nie musi już wypełniać luki w historycznej zabudowie miasta. Wszystko jednak wskazuje na to, że stanie się oazą luksusu, dostępna przede wszystkim dla majętnych turystów – plany jej rewitalizacji niewiele uwagi przywiązują do tego, aby obszar ten trwale włączyć w tkankę miasta. Ze względu na swoje położenie ma się ona stać raczej magnesem, przyciągającym bogatych cudzoziemców.

Galeria Handlowa "Starówka", Stargard Szczeciński, proj. Studio A4; źródło: www.facebook.com/GaleriaStarowka
Galeria Handlowa „Starówka”, Stargard Szczeciński, proj. Studio A4; źródło: www.facebook.com/GaleriaStarowka

Swoją „nową starówkę” ufundował sobie też ostatnio Stargard Szczeciński. Tu pracownia Studio A4 opracowała projekt „odbudowy” sporego kwartału zniszczonego w czasie wojny terenu historycznego centrum miasta. Jeśli się jednak przyjrzeć bliżej – podzielone na „kamieniczki” pasy elewacji są tylko fasadą kryjącego się wewnątrz centrum handlowego, są historyzującym opakowaniem dla zupełnie nowej funkcji. Poza centrum handlowym w starym-nowym kwartale zabudowy znalazły się domy mieszkalne oraz plac.
Jak można przeczytać w opisie tej inwestycji, opublikowanym przez Tomasza Sachanowiczna na portalu Bryla.pl: „Przywrócono przedwojenny obrys kwartału, (historyczną linię zabudowy kwartału ustalono w wyniku prac badawczych i wykopalisk archeologicznych) podział na elewacje tworzących go poszczególnych kamienic, ich gabaryty, kształt szczytów i wysokości gzymsów. Detal i kolorystykę zaś abstrakcyjnie uproszczono”. Zminimalizowano dekoracje fasad, budynki są monochromatyczne, prawie nie pojawia się tam kolor. Jedynymi zwracającymi uwagę elementami tej zabudowy są… całkowicie współczesne reklamy sklepów.

Kiedyś starówki w Elblągu czy Szczecinie wyśmiewano za kicz, epatowanie historyzującym detalem i tęczową kolorystykę. Jeśli dziś popatrzeć na zabudowę ze Stargardu Szczecińskiego, której brak i detalu, i koloru, też trudno oprzeć się wrażeniu, że to architektura sztuczna, fałszywa, udawana.
W Berlinie, zniszczonym po wojnie w stopniu porównywalnym z Warszawą odbudowano zaledwie kilka najcenniejszych obiektów (tylko tych, których tkanka w jakimś stopniu się zachowała), poza tym miasto po 1945 roku zostało zbudowane od nowa. Dziś jeździmy tak zachwycać się wielkomiejskim klimatem i atrakcyjną architekturą. W Polsce wciąż zaś aktualny jest ból po wojnie – żal po zniszczonych miastach, po ich zabytkowym charakterze, klimacie wąskich uliczek i starych kamienic. Przykład wielu miast, w których zbudowano na nowo starówki pokazuje, jak bardzo fałszywe jest przekonanie, że ten nastrój starego miasta uda się w XXI wieku odtworzyć. Niestety zazwyczaj efektem są karykatury.

Dodaj komentarz