timelapse

Technika ma znaczenie

Mimo że Euro 2012 dawno za nami i że ucichły już emocje, związane z wieloma popełnionymi przy okazji Mistrzostw błędami, niektóre wątki sprzed miesięcy wracają co jakiś czas do publicznego obiegu. Jednym z takich „evergreenów” jest kultowy już właściwie film, promujący Warszawę, nakręcony na zlecenie stołecznego Ratusza, a dziś pamiętany głównie dzięki temu, że opowiadał historię blondynki, uciekającej przez miasto przed szemranym typem, podejrzewanym o niecne zamiary.
Od kilku dni po sieci krąży film o Warszawie, który ma być niejako odpowiedzią na spot sprzed kilku miesięcy. „Jednym z głównych powodów, dla których powstał, była kompromitująca Warszawę produkcja promująca stolicę na Euro – mówi serwisowi TVNWarszawa.pl Jacek Banach, autor filmu pt. „Warsaw Timelapse”.

Warsaw Timelapse from R5 Films on Vimeo.

Trzyminutowy film jest zbiorem prostych zdjęć stolicy – zabytków, nowych budowli, ulic i placów, jednak nakręconych przy użyciu nowoczesnej techniki „motion timelapse”. To wzbogacona o ruch kamery popularna od lat technika robienia zdjęć tego samego obiektu w pewnych odstępach czasu i składania ich w jedną sekwencję. Z użyciem podobnego zabiegu (choć przy mniej oczywiście zaawansowanej technice i bez efektu ruchu kamery) został nakręcony w 1982 roku znany film „Koyaanisqatsi”; technikę „timelapse” często wykorzystuje się w filmach przyrodniczych (doskonale pomaga pokazać proces rozwijania się kwiatu z pąka).
”Komu wydaje się, że Warszawa jest brzydka, powinien koniecznie zobaczyć ten film. Można pokazać nasze miasto w naprawdę korzystnym świetle”, anonsuje film „Gazeta Stołeczna”; „Dynamiczna i nowoczesna – tak wygląda stolica w filmie „Warsaw Timelapse”, zachwala TVNWarszawa.pl. W trzyminutowym montażu z warszawskich pejzaży nie ma nic zaskakującego: są fontanny i wieżowce, ulice pełne samochodów i Pałac Kultury, zabytkowe kościoły i Wisła. Film nie opowiada żadnej historii, jest zbiorem miejskich kadrów. Tym, co nadaje im wyrazu i wyjątkowości jest zastosowana technika filmowa.
W 2010 roku internetowe wydanie Gazety Wyborczej publikowało filmy, nakręcone w kilku polskich miastach przez pracujących dla redakcji fotografów. Pierwszy i najgłośniejszy był „Warszawski bit byt” o stolicy, ale powstały też filmy m. in. o Trójmieście, Poznaniu, Rzeszowie, Katowicom poświęcono ich nawet kilka.

Te krótkie metraże zrealizowano z użyciem innej techniki – znanej z fotografii tzw. tiltshift, która umożliwia zaburzanie perspektywy w obrazie, a co za tym idzie np. manipulowanie ostrością. Kręcone z góry uliczne scenki ponadto były odtwarzane w przyspieszonym tempie, jakby „podbijając dynamikę życia w mieście. Z zespołu, robiącego w 2010 roku filmy dla Wyborczej powstało studio filmowe Panato, które w produkowanych przez siebie filmach (m.in. o warszawskich budynkach) wykorzystuje i technikę tiltshift, i timelapse.

Wszystkie wspomniane tu filmy dobrze się ogląda – są dynamiczne, atrakcyjne wizualnie. Żaden z nich nie pokazuje jednak o mieście nic nowego ani wyjątkowego. A mimo to wzbudzają zachwyt. Wygląda na to, że czasem sama technika wystarczy, żeby stworzyć powszechnie podobający się produkt.

Dodaj komentarz