Stadion Olimpijski w Londynie, źródło: www.london2012.com

Wątpliwości są wszędzie

Mówi się, że krytykanctwo jest naszą cechą narodową, a deprecjonowanie osiągnięć rodaków jest dyscypliną cieszącą się nad Wisłą znacznie większą popularnością niż piłka nożna. Prawdziwe apogeum sprzeciwów, pretensji, radykalnej krytyki można usłyszeć w ostatnich tygodniach w kontekście organizacji Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej. Fala krytyki dotyka zarówno nakładów finansowych, jakie poniosły miasta-gospodarze imprezy, wielu oburza jakość i uroda wybudowanej infrastruktury, nadmierny wpływ sponsorów i na przebieg imprezy, i na wygląd przestrzeni miejskiej, przygotowanie poszczególnych miejscowości do przyjęcia kibiców (i niewłaściwy sposób traktowania mieszkańców tychże miejscowości). Im bliżej Euro – tym pretensji przybywa.
Wyrażanie krytycznych opinii na temat wielkich wydarzeń czy publicznych inwestycji, które wedle zasady „poprawności politycznej” albo specyficznie rozumianego „patriotyzmu” można by uznać za niestosowne, pojawiają się wszędzie.
Sposób przygotowań do Euro 2012 w Polsce chętnie porównuje się z mającą się odbyć dwa miesiące później Olimpiadą w Londynie. Brytyjska prasa także sporo miejsca poświęca krytyce działań władz w związku z Igrzyskami, zwraca uwagę na zachowania sponsorów czy kontrowersyjne projekty systemu bezpieczeństwa.

Stadion Olimpijski w Londynie, proj. Populous, źródło: www.populous.com
Stadion Olimpijski w Londynie, proj. Populous, źródło: www.populous.com

Brytyjskie gazety na swoich stronach internetowych mają zakładki, poświęcone wyłącznie Olimpiadzie. Pomiędzy artykułami o sporcie i wywiadami z zawodnikami pojawia się tam wiele tekstów, krytykujących najróżniejsze elementy przygotowań do tej wielkiej imprezy. Tylko w ciągu ostatniego tygodnia „The Independent” opisał kilka kontrowersyjnych wydarzeń. Sponsorująca wydarzenie firma Visa z terenu całego Miasteczka Olimpijskiego i jego okolic usunęła wszystkie bankomaty innych operatorów, w związku z czym tych, które zostały z całą pewnością będzie za mało na potrzeby milionów kibiców. Żaden przedstawiciel Ministerstwa Obrony nie chciał spotkać się z mieszkańcami dzielnicy Bow we wschodnim Londynie, których zaniepokoił fakt, że na czas Igrzysk w ramach systemu bezpieczeństwa na dachach ich domów zostaną rozmieszczone pociski ziemia-powietrze. Władze Londynu wbrew wcześniejszym zapowiedziom zgodziły się przyznać każdemu pracownikowi metra 850-funtowy bonus, byleby tylko nie spełniły się groźby związkowców o strajku.
W tym samym czasie „The Guardian” opisał m.in. kontrowersyjną decyzję policji o „prewencyjnym” zamykaniu w areszcie znanych policji przestępców (nawet kieszonkowców), aby uniknąć ewentualnego zakłócenia przez nich spokoju imprezy; mówi się o sprzeciwach (także innych sponsorów) wobec wspierania imprezy przez firmę Dow Chemical, odpowiedzialną za największą katastrofę przemysłową w historii (w 1984 roku z fabryki w indyjskim Bhopalu wydostało się do atmosfery 40 ton izocyjanianu metylu, w wyniku czego śmierć na miejscu poniosło 4 tys. ludzi, cztery razy więcej zmarło w wyniku zatrucia i powikłań). Ta sama gazeta piętnuje też drastyczne podwyżki w sklepach czy restauracjach oraz apele ekologów i alterglobalistów o bojkot imprezy, sponsorowanej przez bezduszne koncerny BP, Coca-Cola, McDonalds.

Z największą krytyką spotkały się jednak najbardziej widowiskowe inwestycje – czyli Stadion Olimpijski i 115-metrowa rzeźba Anisha Kapoora „Orbit”. O ile tę drugą krytykuje się głównie ze względu na jej wątpliwą urodę, o tyle stadion – z wielu powodów. Trudno w Wielkiej Brytanii znaleźć krytyka architektury, który pozytywnie oceniłby wygląd areny. Dzieło międzynarodowej pracowni Populous porównuje się ze stadionem z Olimpiady w Pekinie, na tle której brytyjska arena wypada marnie i na pewno nie spełnia wymogu bycia ikoną, symbolem, znakiem rozpoznawczym imprezy i miasta. Toporny i dość banalny z wyglądu stadion dziś liczy 80 tys. miejsc. Pierwotnie planowano po zamknięciu Olimpiady rozebrać dużą część siedzeń, aby zmniejszyć obiekt do łatwiejszych do utrzymania gabarytów. Dziś o tym mówi się coraz rzadziej, m.in. dlatego że okazało się, że wówczas dach nad stadionem przestanie pasować do jego konstrukcji, a kosztów rozbiórki nie uwzględniono w budżecie budowy (a to bardzo kosztowne przedsięwzięcie). Wciąż nie wiadomo też, co stanie się z areną po Igrzyskach – wiele drużyn i zespołów, nie tylko piłkarskich, zgłaszało zainteresowanie przejęciem stadionu pod swoją opiekę, ostatecznie odrzucono od początku faworyzowaną drużynę West Ham i najemcy wciąż nie wybrano. Sprawę komplikuje fakt, że obiekt nie został przystosowany do rozgrywania na nim meczów Premier League, z czym wiązano nadzieje na jego utrzymanie. Na dziś jedynym pewnikiem jest to, że w 2017 roku odbędą się tu Lekkoatletyczne Mistrzostwa Świata.

Więcej „malkontenctwa” można znaleźć m.in. w serwisie olimpijskim dziennika The Independent i The Guardian.

Dodaj komentarz